Wiadomości

Kucharz poznał Ukrainkę przez internet. Wydał prawie 8 tysięcy złotych na bilety. Wtedy okazało się, że...

26 września 2017 15:51:15
Kucharz poznał Ukrainkę przez internet. Wydał prawie 8 tysięcy złotych na bilety. Wtedy okazało się, że... Źródło:

Samotny kucharz znalazł swoją drugą połowę na Ukrainie. Przynajmniej tak mu się wydawało.

40-letni Colin Orr ze Szkocji poznał Olgę Marczenko przez internet. Szybko poczuli wzajemną sympatię i coraz więcej ze sobą rozmawiali na czacie. Wysłali do siebie ponad 800 maili i tysiące wiadomości na Whatsappie. Kobieta po pewnym czasie przyznała, że zaangażowała się uczuciowo i para zaczęła robić wspólne plany na przyszłość. Mieli zamieszkać razem w Edynburgu i wspólnie wychowywać małą córeczkę Olgi. Mężczyzna wysłał 1600 funtów na bilety lotnicze, aby kobieta i jej dwuletnia córka mogły przylecieć do niego do Szkocji. Kiedy jednak wyjechał po nie na lotnisko, czekała go niemiła niespodzianka. Kobieta nie pojawiła się na lotnisku. Zaniepokojony mężczyzna zgłosił jej zaginięcie na policję. Okazało się, że nie ma jej wcale na terytorium Wielkiej Brytanii.

Mężczyzna przyznaje, że nie ma doświadczeń w randkowaniu. Postanowił skorzystać ze strony Interpals, aby nawiązać z kimś kontakt i Olga była pierwszą osobą, którą poznał. Od razu zaproponowała, aby wymienić się adresami mailowymi i od tej pory pisali już do siebie codziennie. Rozmawiali także przez telefon i ich relacja wydawała się naprawdę obiecująca. Postanowili umówić się w realu 1 lipca. Olga miała przyjechać do Edynburga, ale cala podroż była bardzo kosztowna, bo nie było bezpośredniego połączenia lotniczego. Musiała z Ługańska lecieć do Rostowa, a następnie przesiąść się w Moskwie i lecieć na lotnisko Heathrow w Londynie, a dopiero stamtąd do Edynburga. Wszystkie bilety miały w sumie kosztować 1600 funtów, co było dla Collina niemałą kwotą.

Czego się jednak nie robi dla ukochanej. Aby uzbierać taką kwotę musiał sprzedać laptopa i gitarę. Wreszcie wysłał pieniądze do Ługańska. Wszystko było już umówione. Olga napisała nawet jak będzie ubrana, w razie gdyby nie rozpoznał jej na lotnisku. Teraz Orr przyznaje, że był naiwny, ale kierował się współczuciem do dziewczyny, która pochodziła z terenów objętych wojną. Nigdy nie rozmawiali ze sobą o pieniądzach i oszczędnościach. Nic nie wzbudzało jego podejrzeń. Olga była nauczycielką przedszkolną, a kiedy rozmawiali przez telefon, w tle często słychać było dzieci. Nie miał poczucia, że mogłaby go oszukiwać. Dziewczyna jednak zniknęła bez śladu, razem z jego pieniędzmi.

Swoją historią Collin Orr chce się dzielić ze wszystkimi, którzy przez internet próbują szukać szczęścia. Dziś już wie że padł ofiarą przestępstwa i apeluje o ostrożność . Zgłosił nawet sprawę oszustwa do Centrum Cyberprzestępczości Wielkiej Brytanii. Nagłośnił też sprawę w mediach, aby ostrzec innych samotnych i naiwnych mężczyzn, że by nie wpadli w podobną pułapkę.

Tagi: