Wiadomości

Polak oskarżony o porwanie we Włoszech modelki przerywa milczenie: To było udawane. Zwykły chwyt marketingowy!

26 września 2017 08:27:33
Polak oskarżony o porwanie we Włoszech modelki przerywa milczenie: To było udawane. Zwykły chwyt marketingowy! Źródło:

W sierpniu sprawa porwania brytyjskiej modelki Chloe Ayling wstrząsnęła europejskimi mediami. 20-letnia modelka miała zostać uprowadzona we Włoszech przez gang o nazwie "czarna śmierć", a członkowie grupy chcieli sprzedać ją na czarnym rynku. Jeden z porywaczy - Polak Łukasz H. przyprowadził Ayling po 6 dniach od jej zaginięcia do brytyjskiego konsulatu. Przyznał się do porwania i został aresztowany.

Jednak sprawa od początku budziła kontrowersje. Wskazywano, że Ayling nie zachowuje się, jakby padła ofiarą przestępstwa, jak się przedstawiała. W wyzywających strojach i z uśmiechem na ustach udzielała kolejnych wywiadów prasie, już kilka godzin po odzyskaniu wolności. Po niecałym miesiącu można było już oglądać jej rozbieraną sesję zdjęciową. Jak wynikało z nagrań monitoringu - w czasie, gdy była rzekomo porwana chodziła z porywaczem na zakupy i do restauracji. Twierdziła, że robiła to, bo bardzo się bała.

Jednak 30-letni Łukasz H. przyznał się do winy. Twierdził, że gang zapłacił mu za uprowadzenie modelki. Gdy zrozumiał, że członkowie gangu chcą sprzedać dziewczynę na czarnym rynku, jako seksualną niewolnicę - postanowił się wycofać i odprowadzić modelkę w bezpieczne miejsce.

W sprawie zatrzymano również brata Łukasza H. - 36-letniego Michała H. 16 sierpnia policja poinformowała o aresztowaniu i o tym, że mężczyźnie, mieszkającemu w Wielkiej Brytanii grozi ekstradycja do Włoch. Jednak Michał H. nie jest tak skory do przyznawania się do winy, jak jego brat. W sądzie przyjął linię obrony opierającą się na tym, że wszystko było ustawione.

- To było udawane. Zwykły chwyt marketingowy - przekonywał w sądzie jego adwokat.

Innego zdania jest były menadżer Ayling, zarzucający Michałowi H. kłamstwo:

- To tylko linia obrony. Oczywiście, że to nie było udawane.

Niezależnie od tego, jaka jest prawda, Chloe Ayling wykorzystała to, że sprawą zainteresowały się media i korzysta ze swoich pięciu minut sławy. Udziela wywiadów, występuje w sesjach zdjęciowych, a nawet zapowiedziała już wydanie książki o swoim porwaniu.

Śledztwo w tej sprawie wciąż trwa, prowadzone przez brytyjską i włoską policję.

Jeden z wywiadów w którym modelka opowiada o porwaniu.

Tagi: