Wiadomości

17-letnia matka popełniła samobójstwo, po tym jak jej były 37-letni partner ignorował jej rozpaczliwe wołanie o pomoc

24 września 2017 07:57:02
17-letnia matka popełniła samobójstwo, po tym jak jej były 37-letni partner ignorował jej rozpaczliwe wołanie o pomoc Źródło:

17-lenia matka popełniła samobójstwo, po tym jak jej były kochanek zignorował 37 wiadomości, które do niego wysłała. Dziewczyna ostrzegała swojego, dużo starszego byłego partnera, że odbierze sobie życie. 37latek najwyraźniej nie brał tych gróźb poważnie, bo nie zareagował i nie odpisał na żadną z nich.

- Już nie mogę wytrzymać, powieszę się - pisała nastolatka.

Wołanie o pomoc pozostało bez jakiejkolwiek reakcji. Jej ciało znaleziono powieszone w parku, w pobliżu domu. Policja przesłuchała byłego chłopaka ofiary, próbując ustalić czy nie doszło do pomocy w postaci nakłaniania do samobójstwa. Mężczyzna został jednak wypuszczony i nie postawiono mu żadnych zarzutów. Podczas przesłuchania mężczyzna odmówił podania kodu zabezpieczającego do telefonu ofiary. Oficerom udało się jednak dotrzeć do treści zawartych w telefonie dziewczyny i odkryli tam wiadomości, a także zdjęcia wskazujące na dokonywane przez nią samookaleczenia. Jej były partner stanął ostatecznie przed sądem. Sąd po przeanalizowaniu wszystkich dowodów orzekł, że nie można pociągnąć mężczyzny do odpowiedzialności za śmierć dziewczyny. Brak odpowiedzi na wiadomości tekstowe, które wysyłała można rozpatrywać w kategoriach moralnych, ale oskarżony nie mógł przewidzieć, że dziewczyna wypełni swoje groźby i odbierze sobie życie. Sąd uznał, że do samobójstwa doprowadził dziewczynę jej nieudany związek, ale mężczyzna nie ponosi za to bezpośredniej winy.

Zeznająca w sądzie matka ofiary powiedziała, że była przekonana, że mężczyzna bił jej córkę, choć ta nigdy się do tego nie przyznała. Sińce tłumaczyła domowymi wypadkami. Matka była zaniepokojona do tego stopnia, że zgłosiła nawet sprawę na policję. Od jakiegoś czasu dziewczyna zaniedbała swój wygląd, nie wychodziła z domu i siedziała w ciemnościach, przy zasłoniętych oknach. Była też u lekarza, który przepisał jej leki przeciwdepresyjne. Dziewczyna została znaleziona martwa po dwóch dniach pisania rozpaczliwych SMSów do swojego ukochanego. W sumie było to ponad 50 wiadomości tekstowych. O 2.23 w nocy groziła przedawkowaniem leków, potem nastąpiła seria krótkich wiadomości, w których obrażała swojego chłopaka wulgarnymi słowami. Wszystko pozostawało bez odpowiedzi z jego strony. Z dalszych wiadomości wynikało, że dziewczyna chce się powiesić i planuje samobójstwo na konkretny dzień. Pytała nawet gdzie może kupić linę i jak ją zawiązać.

W tym czasie przebywała w domu swojej matki. Ta zeznała, że córka była tak pochłonięta swoim telefonem, że nic ją nie interesowało, nie chciała nawet oglądać swojego ulubionego programu telewizyjnego. Około 3 po południu powiedziała, że idzie do swojego byłego chłopaka. Poszła jednak do parku, gdzie się powiesiła. Na rozprawie w sądzie zeznawał także sprzedawca, który sprzedał jej linę holowniczą. Pytał nawet do czego jej posłuży, ale odpowiedziała, że jako zabezpieczenie do dmuchanego zamku typu bouncy. Wydawała się być w dobrym nastroju i nawet sobie pożartowali. Oskarżony w sądzie przyznał, że dostał wszystkie wiadomości, ale powiedział, że nie potraktował ich poważnie. Sąd uznał, że nie jest winny podżegania do samobójstwa.

Tagi: