Opinie

Maliński: Do Jacka Międlara - katolickiego księdza

12 marca 2017 14:10:09
Maliński: Do Jacka Międlara - katolickiego księdza Źródło:

Kazus Jacka Międlara - katolickiego księdza, będącego przez pewien okres swego rodzaju nieformalnym kapelanem środowisk narodowych, w ostatnim okresie był odmieniany przez wszystkie możliwe przypadki.
Zaczęło się od płomiennych mów, kontrowersyjnych dla mainstreamu kazań, dużych zasług na polu duszpasterskim i ewangelizacyjnym wśród nacjonalistów. Piękne świadectwa nawróceń.
Wtedy też zaczęły się problemy - w dużej mierze niezasłużone. Broniłem księdza tak, jak tysiące innych ludzi- dopóki tylko było to możliwe.

A potem ?
Potem ksiądz wystąpił ze zgromadzenia, odszedł od czynnego kapłaństwa, coraz bardziej zajmował się czynnościami stricte świeckimi. Publicystyką, wywiadami. Nadszarpnął ksiądz swój autorytet występując w jakimś documental fiction, przeklinając w co drugim słowie.

Nie czuję się predestynowany do pouczania i umoralniania duchownego - wręcz przeciwnie. Piszę te kilka zdań jako osoba zupełnie prywatna, która widzi podobnie jak tysiące innych osób upadek bliźniego i po chrześcijańsku chce mu pomóc. Będę jak to dziecko, które w ,,nowych szatach cesarza" potrafiło krzyknąć ,,król jest nagi!", podczas gdy inni potrafili tylko kpić.

Prawidłowy porządek rzeczy nie zabrania nikomu nacjonalizmu - pisał o tym już Ojciec Święty Pius XI.
Jednakże jest pomiędzy nami różnica.

Ja mogę (i co zresztą czynię od niemal ośmiu lat) bronić idei narodowej na forum publicznym, uprawiać publicystykę, organizować marsze,prelekcje, różnego rodzaju akcje i kierować pracą innych ludzi. Zdaje się, że to właśnie teraz ksiądz robi/chce robić.

Różnica polega na tym, że ja (chociażbym nie wiem jak chciał) nigdy nie udzielę nikomu komunii, nie wyspowiadam, nie ochrzczę dziecka ani nie pobłogosławię małżeństwa - z tego prostego powodu, że nie jestem księdzem. Dlatego właśnie ksiądz jest potrzebny światu jako ksiądz, mocą łaski sakramentu święceń. Świeckich aktywistów mamy sporo, księży jak na lekarstwo - a świat na psy schodzi coraz bardziej. Tak, potrzebujemy bohaterów codziennego życia, także tych w sutannach.

Niech nie idzie ksiądz drogą największych kacerzy i awanturników Kościoła takich jak : Luter, Hodur czy mateczka Kozłowska. Szurów i oszołomów, którzy w imię ,,wielkiej misji" odchodzili od prawdy, by teraz smażyć się w piekielnym kotle z tabliczką ,,awangarda herezji".

Niechże ksiądz pójdzie drogą wielkich świętych i męczenników Kościoła, którzy nawet w najtrudniejszych momentach w ciszy wytrwali w ślubowanym posłuszeństwie. Bez względu na ciężar decyzji, niech ksiądz posypie głowę popiołem. Wieczność jest zbyt długa, by spędzić ją wśród wrogów.

Michał Maliński - pełnomocnik Ruchu Narodowego w województwie opolskim i członek Rady Politycznej RN

Tagi: